W sobotę 27 lutego planowałem odwiedzić naszych południowych sąsiadów. Jednak pogoda nie zachęcała do wczesnego wstawania, jak i wychodzenia z domu, więc wyjazd przełożyłem na wiosnę.
Jednak z wolnej soboty trzeba było choć odrobinę skorzystać : )Wybór padł na odświeżenie sobie odcinka Częstochowa-Lubliniec, którym po modernizacji jeszcze nie jechałem.
Po 11 opuszczam dom i idę na dworzec, gdzie zakupuje bilet do Częstochowy. Kupuję do Aniołowa, żeby móc skorzystać ze zniżki, którą daje mi REGIOKarta :P
O 11:36 podjeżdża krótki ELF, którym się zabieram. Ludzi sporo, ale pojedyncze miejsca są jeszcze wolne.
W Katowicach spora wymiana podróżnych, jak na większości pociągów Gliwice-Częstochowa. Po drodze łapiemy kilkuminutowe plecy (przepuszczanie splecowanego EIC), mimo to w Częstochowie ELF melduje się planowo.
Osobówka do Lublińca jest o 14:35, więc jeszcze mam czas. Idę więc na miasto, w poszukiwaniu jakiegoś Ikarusa 415 na linii, ale niestety nie uświadczyłem żadnego :( Na wysokich planach jeździły albo 280-tki, albo niskie wozy. Trzeba będzie tu przyjechać podczas urlopu, póki jeszcze Ikary jeżdżą liniowo. Po godzinie 14 powracam na dworzec i zakupuję bilet Częstochowa-Chorzów Miasto p. Lubliniec. Kasjerka trochę zdziwiona, sprawdza coś na kompie, po czym wydaję bilet bez słowa.
Do odjazdu kilka minut, więc zajmuje miejsce w podstawionym kiblu do Lublińca. Opróćz mnie jadą pojedyncze osoby.. Ruszamy planowo, odbijając w prawo od "Wiedenki". Przed Stradomiem wjeżdżamy na linie Kielce-Fosowskie czyli na "Protezę Koniecpolską", która przeszła modernizacje i którą obecnie kursują pociągi Wrocław-Warszawa-Wrocław (w tym EIP), jak i większość pociągów (Przemyśl)- Kraków-Wrocław-Kraków-(Przemyśl). Od grudnia także Koleje Śląskie uruchomiły w dni robocze 6 par w relacji Lubliniec-Częstochowa-Lubliniec, w dni wolne 4 pary. Moim zdaniem oferta zbyt słaba, aby móc konkurować z PKS-ami na tej trasie. Choć cenowo wychodzi to całkiem korzystnie (jednorazowy 6 zł, miesięczny 130 zł). Wymiana podróżnych na trasie niewielka, po drodze dosiadły może z 3 osoby, wysiadło też niewiele.
Focę stacje, Częstochowa Stradom:
Częstochowa Gnaszyn:
Blachownia:
Herby Stare:
Lisów:
Kochanowice:
W Lublińcu jestem kilkanaście minut po 15, osobówka do Katowic jest przed 16, więc mam jeszcze trochę czasu. Kibel, którym przyjechałem po zmianie czoła pojedzie jako osobówka do Częstochowy. Z tego co widzę frekwencja lepsza niż w pociągu, którym przyjechałem.
Chwilę po nas przyjeżdża kibel z Katowic, z którego kierownik (jadący do Lublińca za konduktora) przechodzi na pociąg do Częstochowy. Po chwili Częstochowa odjeżdża. Zjawia się też kibel z Wrocławia, KOSSAK do Przemyśla i Pendolino na przelocie. Ja natomiast zajmuje miejsce w kiblu do Katowic. Ruszamy planowo, frekwencja przyzwoita. Jedzie się płynnie, bo odcinek jest po rewitalce. W Tarnowskich Górach większa wymiana podróżnych. Dalej już jedzie się mniej płynnie, ale i tak lepiej niż kilka lat temu. Za Bytomiem pociąg pustoszeje, bez problemu docieram na Batory, gdzie wysiadam.
Blog poświęcony relacjom z moich kolejowych podróży, które staram się regularnie odbywać. Życzę miłego przeglądania :)
poniedziałek, 29 lutego 2016
środa, 13 stycznia 2016
"Pociągiem Papieskim do Gorlic."
W ramach 24. finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, Stowarzyszenie Miłośników Kolei w Krakowie, przy współpracy z Przewozami Regionalnymi, Urzędem Marszałkowskim Woj. Małopolskiego i PKP PLK, zorganizowało pociąg specjalny Kraków Główny - Tarnów - Gorlice Zagórzany - Biecz - Jasło - Biecz - Gorlice - Kraków Płaszów. Dało to możliwość zaliczenia łącznicy omijającej Stróże i odcinka Gorlice Zagórzany-Gorlice. Pomijam odcinek Stróże (jak by być dokładnym to od rozjazdu Stróże SR3 :P)-Jasło, bowiem tam obecnie kursuje TLK LUNA.
W dniu 24. finału, czyli w niedzielę 10.01.2016 opuszczam dom o 4:30 i idę na przystanek "Chorzów Batory, dw. PKP", skąd tramwajem linii 7 jadę do Katowic. Mimo wczesnej pory jedzie sporo osób- większość miejsc siedzących zajęta. Niecałe 20 minut i wysiadam przy dworcu kolejowym w Katowicach. Do osobówki Rybnik-Kraków mam jeszcze pół godziny. Czas ten wykorzystuje na kręceniu się po dworcu. Około 5:30 zjawia się kol. Patryk, który potowarzyszy mi dziś. Udajemy się na peron 4., gdzie po chwili zjawa się KAROLINKA z Rybnika do Krakowa Płaszowa. Trafia się nam EN71 w wersji de luxe. Ludzi mało, więc bez problemu znajdujemy wolne miejsca. Nieco ponad 2 godzinki i jesteśmy w Krakowie. Cykam EN71, którym przyjechaliśmy:
Pociąg specjalny odjeżdża o 9:31, więc mamy jeszcze ponad półtorej godziny. Około 8:30 przyjeżdża kol. Piotrek, który także wybiera się na przejażdżkę do Gorlic. Idziemy jeszcze do Biedronki na małe zakupy, po czym udajemy się na peron pierwszy, gdzie stoi już Pociąg Papieski, czyli EN61-001, który zawiezie nas dziś w podróż. Przed zajęciem miejsc fotka:
Do odjazdu jeszcze jest sporo czasu, ale my już sobie zajmujemy miejsca, żeby nie szukać na ostatnią chwilę. Przednia część pociągu zajęta przez orkiestrowiczów. Klimat pociągu można trochę porównać do Opolskiego Ekspresu Dętego.
W pociągu spotykamy Łukasza, Dawida i Michała, z którymi chwilę rozmawiamy. Przed odjazdem odwiedza jeszcze na chwilę nas Bartek, który pierwotnie miał z nami jechać, jednak ostatecznie się nie zdecydował.
Ruszamy jakąś minutkę-dwie po planie. Wolontariuszki i wolontariusz z WOŚP-u przemierzają skład. Wrzucenie do puszki, było warunkiem skorzystania z tego pociągu. Za całą trasę Kraków-Gorlice-Kraków należało wrzucić 40 zł. Cennik, że tak się wyrażę, jest bardzo zbliżony do taryfy REGIO Przewozów Regionalnych. Dla mnie nie stanowi problemu dać coś na WOŚP, bo i tak co roku wrzucam, a tak to sobie przy okazji coś zaliczę :)
Odcinek do Tarnowa zmodernizowany, jednak mimo to czasem wleczemy się 20-30 km.h. Nie wiem czy jedziemy za czymś w odbiegu czy co. W efekcie do Tarnowa dojeżdżamy +10. Szybkie foto z drzwi:
Krótki postój i jedziemy dalej. Jednak daleko nie ujeżdżamy, bo trzymają nas przed Filią. Stan odcinka Tarnów-Tarnów Filia najlepiej oddadzą słowa Dawida: "Tutaj strach jest stać, a co dopiero jechać". Po krótkim postoju ruszamy dalej. Czas na przypomnienie sobie "Kryniczanki", którą jechałem ostatnio chyba w 2013 r. Tam gdzie się zatrzymujemy, cykam fotki. Na początek Łowczówek Pleśna:
Kolejny postój to Tuchów:
I jeszcze Gromnik:
Stróże omijamy łącznicą SR4-SR3. Niestety, ale się rozpadało, więc zamieszczanie fotek z przystanków, gdzie się nie zatrzymujemy nie ma sensu, bo prawie nic nie widać ;( Do Jasła mamy 4 postoje. Pierwszy to Wola Łużańska;
Kolejny to Gorlice-Zagórzany:
Libusza, tutaj jednak zatrzymujemy się dosłownie na pół minuty, więc tylko 2 szybkie zdjęcia z drzwi:
Biecz. Dosiada sporo osób i jest ścisk. Fotki:
Kolejny postój mamy w Jaśle. Szybka fotka podczas zmiany kierunku:
Dosiada się Katarzyna, która pojedzie z nami do Tarnowa. Ruszamy z Jasła i jedziemy z powrotem do stacji Gorlice-Zagórzany, skąd do Gorlic. Niestety jest tłoczno, deszczowo, a do tego jeszcze robi się ciemnawo, więc zaliczenie w średnio komfortowych warunkach. W Gorlicach dwie fotki:
Zmiana kierunku i ruszamy. Po drodze łapiemy plecy, więc nasza przesiadka na ostatnie w dobie REGIO do Katowic staje pod znakiem zapytania.
W Tarnowie opuszcza nas Katarzyna, która przesiada się na splecowanego KOSSAKA
Gdzieś między Tarnowem, a Krakowem (Bochnia albo Brzesko) wyprzedzamy JAWORZYNĘ. Tak więc jest szansa na złapanie REGIO do Katowic.
Do Płaszowa dojeżdżamy ponad +30. Cykam fotkę EN61-001:
Przed opóźnioną JAWORZYNĄ, zjawia się osobówka Kolei Małopolskich, którą do Głównego się zabieramy. 5 minut i jesteśmy na miejscu. Żegnamy resztę towarzyszy i wraz z Dawidem i Patrykiem zajmujemy miejsce w KAROLINCE. Niecałe 2 godzinki i jesteśmy w stolicy Górnego Śląska. Żegnam się z Patrykiem i Dawidem i biegnę na ostatnie 632, którym podjeżdżam niemal pod sam dom.
Na koniec podziękowania dla SMK Kraków i wszystkich, którzy przyczynili się do zorganizowania tego przejazdu :)
W dniu 24. finału, czyli w niedzielę 10.01.2016 opuszczam dom o 4:30 i idę na przystanek "Chorzów Batory, dw. PKP", skąd tramwajem linii 7 jadę do Katowic. Mimo wczesnej pory jedzie sporo osób- większość miejsc siedzących zajęta. Niecałe 20 minut i wysiadam przy dworcu kolejowym w Katowicach. Do osobówki Rybnik-Kraków mam jeszcze pół godziny. Czas ten wykorzystuje na kręceniu się po dworcu. Około 5:30 zjawia się kol. Patryk, który potowarzyszy mi dziś. Udajemy się na peron 4., gdzie po chwili zjawa się KAROLINKA z Rybnika do Krakowa Płaszowa. Trafia się nam EN71 w wersji de luxe. Ludzi mało, więc bez problemu znajdujemy wolne miejsca. Nieco ponad 2 godzinki i jesteśmy w Krakowie. Cykam EN71, którym przyjechaliśmy:
Pociąg specjalny odjeżdża o 9:31, więc mamy jeszcze ponad półtorej godziny. Około 8:30 przyjeżdża kol. Piotrek, który także wybiera się na przejażdżkę do Gorlic. Idziemy jeszcze do Biedronki na małe zakupy, po czym udajemy się na peron pierwszy, gdzie stoi już Pociąg Papieski, czyli EN61-001, który zawiezie nas dziś w podróż. Przed zajęciem miejsc fotka:
Do odjazdu jeszcze jest sporo czasu, ale my już sobie zajmujemy miejsca, żeby nie szukać na ostatnią chwilę. Przednia część pociągu zajęta przez orkiestrowiczów. Klimat pociągu można trochę porównać do Opolskiego Ekspresu Dętego.
W pociągu spotykamy Łukasza, Dawida i Michała, z którymi chwilę rozmawiamy. Przed odjazdem odwiedza jeszcze na chwilę nas Bartek, który pierwotnie miał z nami jechać, jednak ostatecznie się nie zdecydował.
Ruszamy jakąś minutkę-dwie po planie. Wolontariuszki i wolontariusz z WOŚP-u przemierzają skład. Wrzucenie do puszki, było warunkiem skorzystania z tego pociągu. Za całą trasę Kraków-Gorlice-Kraków należało wrzucić 40 zł. Cennik, że tak się wyrażę, jest bardzo zbliżony do taryfy REGIO Przewozów Regionalnych. Dla mnie nie stanowi problemu dać coś na WOŚP, bo i tak co roku wrzucam, a tak to sobie przy okazji coś zaliczę :)
Odcinek do Tarnowa zmodernizowany, jednak mimo to czasem wleczemy się 20-30 km.h. Nie wiem czy jedziemy za czymś w odbiegu czy co. W efekcie do Tarnowa dojeżdżamy +10. Szybkie foto z drzwi:
Krótki postój i jedziemy dalej. Jednak daleko nie ujeżdżamy, bo trzymają nas przed Filią. Stan odcinka Tarnów-Tarnów Filia najlepiej oddadzą słowa Dawida: "Tutaj strach jest stać, a co dopiero jechać". Po krótkim postoju ruszamy dalej. Czas na przypomnienie sobie "Kryniczanki", którą jechałem ostatnio chyba w 2013 r. Tam gdzie się zatrzymujemy, cykam fotki. Na początek Łowczówek Pleśna:
Kolejny postój to Tuchów:
I jeszcze Gromnik:
Stróże omijamy łącznicą SR4-SR3. Niestety, ale się rozpadało, więc zamieszczanie fotek z przystanków, gdzie się nie zatrzymujemy nie ma sensu, bo prawie nic nie widać ;( Do Jasła mamy 4 postoje. Pierwszy to Wola Łużańska;
Kolejny to Gorlice-Zagórzany:
Libusza, tutaj jednak zatrzymujemy się dosłownie na pół minuty, więc tylko 2 szybkie zdjęcia z drzwi:
Biecz. Dosiada sporo osób i jest ścisk. Fotki:
Kolejny postój mamy w Jaśle. Szybka fotka podczas zmiany kierunku:
Dosiada się Katarzyna, która pojedzie z nami do Tarnowa. Ruszamy z Jasła i jedziemy z powrotem do stacji Gorlice-Zagórzany, skąd do Gorlic. Niestety jest tłoczno, deszczowo, a do tego jeszcze robi się ciemnawo, więc zaliczenie w średnio komfortowych warunkach. W Gorlicach dwie fotki:
Zmiana kierunku i ruszamy. Po drodze łapiemy plecy, więc nasza przesiadka na ostatnie w dobie REGIO do Katowic staje pod znakiem zapytania.
W Tarnowie opuszcza nas Katarzyna, która przesiada się na splecowanego KOSSAKA
Gdzieś między Tarnowem, a Krakowem (Bochnia albo Brzesko) wyprzedzamy JAWORZYNĘ. Tak więc jest szansa na złapanie REGIO do Katowic.
Do Płaszowa dojeżdżamy ponad +30. Cykam fotkę EN61-001:
Przed opóźnioną JAWORZYNĄ, zjawia się osobówka Kolei Małopolskich, którą do Głównego się zabieramy. 5 minut i jesteśmy na miejscu. Żegnamy resztę towarzyszy i wraz z Dawidem i Patrykiem zajmujemy miejsce w KAROLINCE. Niecałe 2 godzinki i jesteśmy w stolicy Górnego Śląska. Żegnam się z Patrykiem i Dawidem i biegnę na ostatnie 632, którym podjeżdżam niemal pod sam dom.
Na koniec podziękowania dla SMK Kraków i wszystkich, którzy przyczynili się do zorganizowania tego przejazdu :)
niedziela, 6 grudnia 2015
Wypad do Ostrowa.
W sobotę, 5 grudnia wybrałem się do Ostrowa Wielkopolskiego. Celem tej wycieczki było zaliczenie odcinka Grabowno Wielkie-Ostrów Wielkopolski. Kilka dni wcześniej zaopatruję się w potrzebne bileciki, czyli "Bilet Taniomiastowy" na KARKONOSZE z Katowic do Wrocławia:
I powrotny, na REGIO z Wrocławia do Chorzowa Batorego, przez Ostrów Wlkp., Kępno i Wieluń:
Rozpoczynam kilka minut po 1, nocnym 130, którym docieram do Katowic. Podróż bez przygód i około 1:30 jestem na dworcu w stolicy Górnego Śląska. KARKONOSZE zjawiają się z lekkimi plecami i tak też ruszają. Jednak już w Zabrzu jesteśmy przed planem :P Spotykamy KARKONOSZE przeciwnej relacji. Obydwa pociągi ruszają jednocześnie.
Chwilę po odjeździe z Zabrza kontrola, podczas której zostaje wykryty facet, który sobie przespał Katowice :P Gościu chyba wysiadł w Gliwicach. Dalszą podróż trochę drzemię, bo jestem prosto po robocie. Do Wrocławia docieram bez przygód.
Ponad 2 godziny czasy do kolejnego pociągu spędzam na kręceniu się po dworcu. REGIO WIDAWA do Łodzi Kaliskiej zostaje podstawiony jakieś 20 minut przed odjazdem. Niestety, trafia się lufcik, czyli kibel z uchylnymi oknami ;/ Tłoku nie ma, ale większość czwórek pozajmowana. Ruszamy planowo, do Grabowna Wielkiego jazda trasą, którą niedawno jechałem, podczas zaliczania trasy Jarocin-Krotoszyn-Milicz-Oleśnica Rataje. Dalej zaliczam. Na szczęście w pociągu się nieco rozluźniło. Prędkość na większości trasy przyzwoita. Trasa trochę polna, trochę leśna. Cykam stacyjki, choć przez pozamykane okna nie zawsze wychodzą. Zaczynamy od Twardogóry Sycowskiej:
Bukowina Sycowska:
Międzybórz Sycowski:
Pawłów Wielkopolski:
Sośnie Ostrowskie:
Granowiec:
Garki:
Odolanów:
Tarchały Wielkie:
Topola Osiedle:
W Ostrowie jestem przed 10. Do kolejnego pociągu, czyli REGIO Poznań-Kluczbork mam 3 godziny. Kręcę się trochę po dworcu, trochę po jego okolicach. Cykam też kilka fot. Na początek REGIO WIDAWA, którym przyjechałem:
Modernizowany peron 2:
REGIO Łódź Kaliska-Poznań:
TLK do Szklarskiej Poręby Górnej:
Osobówka KW z Leszna:
REGIO z Kluczborka:
Mój kibel zjawia się planowo. Wysiada sporo osób, ale trochę też dobija. Na szczęście dorwałem wolną czwórkę :) Szlak jest po rewitalce, więc jedzie się płynnie. Podczas kontroli kierownik stwierdza, że mam bilet wystawiony nie na tę trasę. Pokazuje więc mu, że na bilecie jest przez Ostrów Wielkopolski i Kępno. Już nic nie powiedział :D
Cykam stacyjki, Janków Przygodzki:
Przygodzice:
Antonin:
Niedźwiedź Wlkp.:
Ostrzeszów:
Domanin:
W Kępnie niecałe pół godzinki do REGIO Kępno-Tarnowskie Góry przez Wieluń. Przypomnę sobie teraz trudny do zaliczenia odcinek Wieluń-Kępno, gdzie jeździ tylko 1 para REGIO i TLK NOTEĆ (od nowego rozkładu będzie tylko REGIO). Podczas przesiadki kilka zdjęć:
Zajmuje miejsce w kibelku do Tarnowskich Gór. Trafia się derma :) Oprócz mnie jedzie jeden pasażer. Dopiero od Wielunia Dąbrowy z pociągu korzystają pasażerowie, jednak większość z nich stanowią kolejarze, jadący do Tarnowskich Gór. Póki jest światło, to cykam foty na wybranych stacyjkach.
Świba:
Wieruszów:
Wieruszów Miasto:
Pieczyska:
Czastary:
Biała:
Wieluń Dąbrowa:
Wieluń:
Pątnów Wieluński:
Janinów:
Krzepice:
Panki:
Dalszą podróż do Tarnowskich Gór w większości przesypiam. 20 minut i ruszam kibelkiem Lubliniec-Katowice. Kolejna derma nawet z podłokietnikami :)
Pomiędzy Bytomiem, a Chorzowem Starym nasz pociąg zostaje obrzucony kamieniami. Efektem ejst wybita szyba w moim członie. Dobrze, że siedziałem czwórkę dalej....
Chwilę później jestem na Batorym, tak kończy się "Wypad do Ostrowa".
I powrotny, na REGIO z Wrocławia do Chorzowa Batorego, przez Ostrów Wlkp., Kępno i Wieluń:
Rozpoczynam kilka minut po 1, nocnym 130, którym docieram do Katowic. Podróż bez przygód i około 1:30 jestem na dworcu w stolicy Górnego Śląska. KARKONOSZE zjawiają się z lekkimi plecami i tak też ruszają. Jednak już w Zabrzu jesteśmy przed planem :P Spotykamy KARKONOSZE przeciwnej relacji. Obydwa pociągi ruszają jednocześnie.
Chwilę po odjeździe z Zabrza kontrola, podczas której zostaje wykryty facet, który sobie przespał Katowice :P Gościu chyba wysiadł w Gliwicach. Dalszą podróż trochę drzemię, bo jestem prosto po robocie. Do Wrocławia docieram bez przygód.
Ponad 2 godziny czasy do kolejnego pociągu spędzam na kręceniu się po dworcu. REGIO WIDAWA do Łodzi Kaliskiej zostaje podstawiony jakieś 20 minut przed odjazdem. Niestety, trafia się lufcik, czyli kibel z uchylnymi oknami ;/ Tłoku nie ma, ale większość czwórek pozajmowana. Ruszamy planowo, do Grabowna Wielkiego jazda trasą, którą niedawno jechałem, podczas zaliczania trasy Jarocin-Krotoszyn-Milicz-Oleśnica Rataje. Dalej zaliczam. Na szczęście w pociągu się nieco rozluźniło. Prędkość na większości trasy przyzwoita. Trasa trochę polna, trochę leśna. Cykam stacyjki, choć przez pozamykane okna nie zawsze wychodzą. Zaczynamy od Twardogóry Sycowskiej:
Bukowina Sycowska:
Międzybórz Sycowski:
Pawłów Wielkopolski:
Sośnie Ostrowskie:
Granowiec:
Odolanów:
Tarchały Wielkie:
Topola Osiedle:
W Ostrowie jestem przed 10. Do kolejnego pociągu, czyli REGIO Poznań-Kluczbork mam 3 godziny. Kręcę się trochę po dworcu, trochę po jego okolicach. Cykam też kilka fot. Na początek REGIO WIDAWA, którym przyjechałem:
Modernizowany peron 2:
REGIO Łódź Kaliska-Poznań:
TLK do Szklarskiej Poręby Górnej:
Osobówka KW z Leszna:
REGIO z Kluczborka:
Mój kibel zjawia się planowo. Wysiada sporo osób, ale trochę też dobija. Na szczęście dorwałem wolną czwórkę :) Szlak jest po rewitalce, więc jedzie się płynnie. Podczas kontroli kierownik stwierdza, że mam bilet wystawiony nie na tę trasę. Pokazuje więc mu, że na bilecie jest przez Ostrów Wielkopolski i Kępno. Już nic nie powiedział :D
Cykam stacyjki, Janków Przygodzki:
Przygodzice:
Antonin:
Niedźwiedź Wlkp.:
Ostrzeszów:
Domanin:
W Kępnie niecałe pół godzinki do REGIO Kępno-Tarnowskie Góry przez Wieluń. Przypomnę sobie teraz trudny do zaliczenia odcinek Wieluń-Kępno, gdzie jeździ tylko 1 para REGIO i TLK NOTEĆ (od nowego rozkładu będzie tylko REGIO). Podczas przesiadki kilka zdjęć:
Zajmuje miejsce w kibelku do Tarnowskich Gór. Trafia się derma :) Oprócz mnie jedzie jeden pasażer. Dopiero od Wielunia Dąbrowy z pociągu korzystają pasażerowie, jednak większość z nich stanowią kolejarze, jadący do Tarnowskich Gór. Póki jest światło, to cykam foty na wybranych stacyjkach.
Świba:
Wieruszów:
Wieruszów Miasto:
Pieczyska:
Czastary:
Biała:
Wieluń Dąbrowa:
Wieluń:
Pątnów Wieluński:
Janinów:
Krzepice:
Panki:
Dalszą podróż do Tarnowskich Gór w większości przesypiam. 20 minut i ruszam kibelkiem Lubliniec-Katowice. Kolejna derma nawet z podłokietnikami :)
Pomiędzy Bytomiem, a Chorzowem Starym nasz pociąg zostaje obrzucony kamieniami. Efektem ejst wybita szyba w moim członie. Dobrze, że siedziałem czwórkę dalej....
Chwilę później jestem na Batorym, tak kończy się "Wypad do Ostrowa".
Subskrybuj:
Posty (Atom)