wtorek, 27 lutego 2018

Zimowa wycieczka do Malej Morávki.

W sobotę 24 lutego w związku z Olimpijskim festiwalem w Karlově pod Pradědem, spółka  Slezský železniční spolek uruchomiła pociągi specjalne do Malej Morávki. Dało to możliwość zaliczenia nieczynnego w regularnym ruchu pasażerskim odcinka Bruntál-Malá Morávka. Jako, że nie miałem żadnych planów na ten weekend, to postanowiłem się wybrać.
Rozpoczynam o 5:30, osobówką Gliwice-Częstochowa podjeżdżam do Katowic. Chwilę po mnie zjawia się Artur, który także wybiera się do Czech. Kręcimy się po dworcu, w oczekiwaniu na osobówkę do Raciborza. Podstawia się kibel z dawnym członem 1. klasy, w którym się lokujemy.  W naszym członie lokuje się gościu, którego chyba poniósł melanż i nie starczyło mu na bilet :P W Katowicach Ligocie stajemy na dłużej, bo musimy czekać na zwolnienie szlaku przez osobowy Racibórz-Katowice. W efekcie łapiemy lekkie plecy.  W Orzeszu-Jaskowicach krzyżowanie z EIC COMENIUS rel. Ostrava Svinov-Warszawa Wschodnia. 
Od jakiegoś czasu ze względu na ograniczoną przepustowość stacji Rybnik, spowodowaną rewitalizacją linii kolejowych, część pociągów jest odwołanych na odcinku Rybnik-Rybnik Towarowy. Tak więc pierwszy raz dziś mamy okazje przesiadając się w metropolii Rybnik Towarowy. Wjeżdżając, widzimy oczekująca kibla,przy peronie drugim. Nie ma jednak powodu do pośpiechu, ponieważ jednostka przed chwilą przyjechała,jako osobowy Racibórz-Rybnik Towarowy.
 Zajmujemy miejsce i z lekkim opóźnieniem ruszamy. Ludzi nie ma zbyt dużo, kontroli biletów brak.  W Chałupkach czekamy jeszcze chwilę na skomunikowanego z nami kibla z Raciborza. Do Bohumina dojeżdżamy zgodnie z rozkładem. Zaglądamy na chwilę do budynku dworca, po czym zajmujemy miejsce w rychliku do Brna. Nie jedziemy nim daleko, bo  jedynie do Ostravy hl.N., mimo to bilety zostają nam sprawdzone. Młoda konduktorka się lekko zmieszała widząc nasze bilety "Silesia Weekend", ale nie ma żadnych zastrzeżeń, co do ich ważności.  
W Ostravie nieco dłuższa przerwa, więc idziemy coś przekąsić. Czas też na jakieś pierwsze zdjęcia:
W końcu chwilę przed 10 zjawia się nasz rychlik Ostrava střed-Krnov (dalej jako osobowy Krnov-Olomouc). Ludzi dość sporo, ale czwórkę dla siebie mamy. Z Ostravy-Svinov ruszamy +5, do tego na jednotorowym odcinku mamy krzyżowanie z osobówką, jadącym w przeciwnym kierunku. Sytuacja nie jest ciekawa, bo w Bruntálu mamy 9 minut na przesiadkę. 
W Opavie východ błyskawiczna zmiana kierunku i ruszamy dalej, utrzymując 5-minutowe opóźnienie. W Krnovie dosiada się do nas Bartek. Po chwili słyszę rozmowy podróżnej z mechanikiem z których wnioskuję, że  skład nie jedzie dalej do Ołomuńca, a wraca do Ostravy. Jednak mój czeski nie jest taki tragiczny :P Upewniamy się jeszcze u konduktorki, po czym błyskawicznie przesiadamy się do składu, który zawiezie nas do Bruntálu. Na szczęście w Krnovie nieco dało się urwać, więc bez problemu zdążymy na specjalny do Malej Morávki, ale na fotki czasu już nie starczyło. 
Skład pociągu Bruntál-Mala Morávka to dwa motoraki.. Miejsca na przejazd można było sobie wcześniej zarezerwować przez internet, jednak z naszej trójki tylko Bartek to uczynił, ja i Artur jedziemy "w ciemno" :P Na szczęście wolnych miejsc nie brakuje. Zaraz po odjeździe podchodzą do nas dwie panie u których dokonujemy formalności w postaci zakupu biletów. Przejazd w 2 strony kosztuje 80 koron.  Podczas przejazdu można zaopatrzyć się także w różnego rodzaju pamiątki (np. magnes z motorakami który kupiłem :)),  pobrać ulotki dotyczące Olimpijskiego Festiwalu czy zakupić gorące i zimne napoje.
Ruszamy planowo, odbijając w lewo od szlaku do Krnova. Trasa wije się między wzgórzami, więc widoczki całkiem ładne choć przez pomarzniętą szybę motoraka średnio ciekawie się zalicza :P.  Szlakowa nie powala, w granicach 30 km/h. Nie brakuje także zwolnień na przejazdach. Od czasu do czasu motoraczek pokonuje jakieś wzniesienie, z ostatniego zjeżdzamy i osiągamy cel naszej podróży czyli stacyjkę Mala Morávka. Przyjechaliśmy tu lekko opóźnieni, więc na zdjęcia mamy kilka minut:

W drogę powrotną frekwencja w naszym motoraku nieco lepsza, nie wiem, jak w drugim. Jazdę umila nam pan, grający na akordeonie :) Cykam stacyjkę Světlá Hora:
Chwilę później jesteśmy ponownie w Bruntálu:
Bartek nieco zmodyfikował plan powrotu, dzięki czemu zaliczę sobie odcinek Valšov-Olomouc hl.n. Do pociągu jest trochę czasu, który w większości spędzamy w poczekalni. W końcu doczekujemy się naszego rychlika, którego focę:

Ludzi nie ma dużo, więc znajdujemy odpowiednie miejsca.  Od Valšova zaliczam.
Stacyjki do siebie podobne, na części z nich sygnał do odjazdu podaje dyżurny ruchu. Widoki na trasie ładne. Na postojach focę, dla przypomnienia Valšov:
Lomnice u Rýmařova:
Dětřichov nad Bystřicí:
Moravský Beroun:
Domašov nad Bystřicí:
Hlubočky - Mariánské Údolí:
W Ołomuńcu jesteśmy planowo. 
Artur i Bartek rychlikiem jadą do Přerova. Ja idę na małe zakupy i dojeżdżam do nich później jadącą osobówką. Jazda po trasie, którą ostatnio kilka razy jechałem, więc nie ma się co rozpisywać. 
W Přerovie chwila oczekiwania i zjawia się POLONIA z Wiednia do Warszawy, która załapuje się na ostatnie dziś zdjęcie:
Ludzi sporo, więc o prywatnym przedziale możemy zapomnieć. Na szczęście do Bohumina się rozluźnia. Nieco dłuższy postój, spowodowany zmianą loka i wyczepieniem wagonu. Ruszamy planowo. Zaliczam jeszcze odcinek Dětmarovice-Zebrzydowice. Chwilę później zjawia się obsługa WARS-u i przynosi nam wodę, wózkowy wita się z nami zwrotem "Czołem żołnierze" :P :P  W Pszczynie wysiada Artur, dalsza podróż do Katowic bez przygód. Idziemy z Bartkiem coś przekąsić, następnie odprowadzam go na TLK BOLKO. 
Po czym idę ze znajomymi do kina na "Kobiety Mafii". Ostatnim 632 o 23:08 z Katowic jadę do domu. Kolejne fajne kółeczko za mną, pozdrowienia dla towarzyszy!!

środa, 24 stycznia 2018

Wycieczka do Starého Města pod Sněžníkem i Zlatých Hor

W niedzielę, 21 stycznia wybrałem się do Czech. Celem było zaliczenie dwóch kikutów w kraju ołomunieckim, a mianowicie Hanušovice -Staré Město pod Sněžníkem i Mikulovie-
Zlaté Hory. Wyjazd rozpoczynam o 4:31, osobówką Gliwice-Częstochowa jadę do Katowic. 
6 minut i jestem na miejscu. Osobowy do Bohumina pojechał 20 minut temu, ale podczas tego wyjazdu postanowiłem skorzystać sobie z oferty VISIT OSTRAVA i kupić bilet na IC MORAVIA do Ostravy za 6 € i powrotny, także na MORAVIĘ. Oferta wydaje się być rozsądna, zwłaszcza, gdy porównamy ją do ceny bazowej biletu na tej trasie, która jest ponad dwa razy droższa. Bilety w taryfie VISIT OSTRAVA można kupić maksymalnie dzień przed wyjazdem. 

MORAVIA zostaje podstawiona chwilę po 5. Ludzi nie ma zbyt wiele, mam nie tyle prywatny przedział, co cały wagon :P  Zaraz za Katowicami kontrola biletów. Po drodze wymiana podróżnych niewielka.  Pierwszy raz jadę odcinkiem Zebrzydowice-Petrovice u Karviné-Dětmarovice, ale z racji tego, że jest jeszcze ciemno, to oczywiście zaliczenia nie uznaję. W Bohuminie nieco dłuższy postój, bo zmieniają nam lokomotywę i dołączają jakieś wagony. Następuje też zmiana drużyny na czeską, oczywiście zaraz po odjeździe kontrola biletów, jak to w Czechach. W Ostravie Svinov kończy się sielanka w postaci prywatnego wagonu. Ruszamy lekko opóźnieni, pewnie na coś czekaliśmy. W Hranicach na Morave oczekuje na nas EX Portáš relacji Vsetin-Praha, na który mógłbym się przesiąść. Jednak nie śpieszy mi się zbytnio, więc zgodnie z planem  jadę do Přerova. Tam przesiadam się na czeskiego kibla, którym bez przygód docieram do Ołomuńca. Czas na jakieś zdjęcie:
 Kręcę się po peronach, w oczekiwaniu na mój rychlik, który zjawia się minutke po planie:
Zajmuje miejsce w ostatnim wagonie i ruszamy. Do Zábřehu na Moravě jedziemy główną magistralą Ostrava-Praga. Po drodze mamy postój na stacji Mohelnice:
W Zábřehu na Moravě nasz pociąg jest dzielony, przednia część pojedzie do Šumperku, a końcowa część do Jesenika. Tablica z mojego wagonu:

Nie wychodzę na fotki, bo zajęli by mi przedział :P Z okna cykam fotke peronu i budynku dworca:
Najpierw odjeżdża część do Šumperku, później my. Odbijamy w prawo od głównej magistrali. Chwilę później odgałęzia się linia do Šumperku. Po chwili dołącza do nas łącznica z Bludova, którą zaliczyłem podczas ostatniej wizyty w Czechach i z której korzystają pociągi Šumperk-Hanusovice. Cały czas utrzymuje się niewielkie opóźnienie, więc w razie czego idę zgłosić przesiadkę na pociąg do Starého Města pod Sněžníkem . Konduktor mówi, że na spokojnie zdążę, bo przesiada się więcej osób. Poza tym większość opóźnienia udaje się zgubić po drodze. W Hanušovicach 2 szybkie zdjęcia:
Po czym zajmuje miejsce w motoraczku. Ludzi trochę jedzie, dorwałem ostatnia wolną czwórkę. Linia całkiem sympatyczna. lekko górska. Na pierwszym przystanku mechanik wychodzi z kabiny i robi kontrolę biletów. 
Chwilę po planie dojeżdżam do Starého Města pod Sněžníkem. Do pociągu powrotnego mam ponad godzinę, tak więc najpierw fotki:
Następnie kręcę się po okolicy dworca i trafiam na Karosę:
15 minut przed odjazdem powracam na stacje (w  sumie to przystanek :P)  i zajmuje miejsce w motoraczku. Mechanik bardzo sumiennie wykonuje swoje obowiązki, każdej dosiadającej się osobie sprawdza/sprzedaje bilet. Ruszamy planowo, w pociągu kilkanaście osób. W drodze powrotnej cykam stacyjki, Chrastice:
Vysoké Žibřidovice:
Hanušovice zastávka:
Ponownie jestem w Hanušoviach. Cykam motoraczka, którym przyjechałem:
Chwilę później zjawia się vlak do Jesenika, którym się zabieram. Skład to dwa wagony, przedziałówka i bezprzedziałówka. W tym drugim jest luźniej, więc tam się lokuje.  Planowo docieram do Jesenika:
 
Przesiadka na vlak do Krnova  Nie jadę nim daleko, bo tylko do Mikulovic. Tam szybka (2 minuty) przesiadka na motoraczka do Zlatych Hor. Nawet ktoś jedzie, naliczyłem 10 osób, z czego wszyscy to przesiadkowicze, z pociągi z Jesenika. Odbijamy w prawo od trasy do Głuchołaz. Trasa początkowo wiedzie wzdłuż drogi, a później przez pola. 15 minut i jestem na miejscu. Pociąg wraca prawie za 2 godziny, więc mam trochę czasu. Najpierw kilka fot:
I udaje się do miasta, na czeskie piwko :) Po piwie powracam na przystanek i zjamuję miejsce w motoraku. Ze Zlatych Hor jadę tylko ja, po drodze dosiada się jedna osoba. Focę przystanki, Ondřejovice zastavka, z krzesłem :P :P:
 I Ondřejovice:
W Mikuloviach jestem planowo.:


Chwilę po mnie zjawia się vlak Krnov-Jesenik, którym przyjeżdża Bartek . Pociąg mamy dopiero za półtorej godziny, więc idziemy na miasto zjeść obiad.  Po obiedzie wracamy na dworzec. Chwila oczekiwania  zjawia się nasz vlak Jesenik-Krnov, w składzie motorak-doczepa-RegioNova. Zajmujemy miejsce w motoraku, trafia się klasyka z dermowymi siedzeniami :) Bartek wysiada w Głuchołazach, a ja jadę dalej. Mamy lekkie opóźnienie, ale o przesiadkę się nie obawiam, bo w niedzielę pociąg, którym jadę prowadzi "wagon" bezpośredni do Opavy východ.
W Krnovie przesiadka na rychlika do Ostravy, któremu dołączają RegioNovę z pociągu, Jesenik-Krnov.  Zapełnienie spore, ale dorwałem miejsce przy oknie. Trasa znana, po drodze dorzucamy jeszcze kilka minut, puszczając IC OPAVA z Pragi do Opavy.  W Ostravie Svinov jestem po 20.
Rychlik HUKVALDY z Bohumina do Pragi ma zapowiedziane +20, które się zwiększa do +35.  Na szczęście MORAVIA z Wiednia do Katowic zjawia się planowo. Nawet trochę ludzi jedzie,ale w Bohuminie pociąg pustoszeje.  Podróż bez przygód i planowo docieram do Katowic. Pół  godzinki kręcę się po dworcu, a następnie wsiadam w 632, który mnie zawozi prawie pod dom i tak kończy się kolejne fajne kółeczko, na Kolejach Czeskich :) Na koniec jeszcze bilety, wraz z miejscówkami, wykorzystane podczas wyjazdu: