poniedziałek, 29 lutego 2016

Chorzów Batory-Częstochowa-Lubliniec-Chorzów Batory.

W sobotę 27 lutego planowałem odwiedzić naszych południowych sąsiadów.  Jednak pogoda nie zachęcała do wczesnego wstawania, jak i wychodzenia z domu, więc wyjazd przełożyłem na wiosnę.
Jednak z wolnej soboty trzeba było choć odrobinę skorzystać : )Wybór padł na odświeżenie sobie odcinka Częstochowa-Lubliniec, którym po modernizacji jeszcze nie jechałem.
Po 11 opuszczam dom i idę na dworzec, gdzie zakupuje bilet do Częstochowy. Kupuję do Aniołowa, żeby móc skorzystać ze zniżki, którą daje mi REGIOKarta :P
 O 11:36 podjeżdża krótki ELF, którym się zabieram. Ludzi sporo, ale pojedyncze miejsca są jeszcze wolne.
W Katowicach spora wymiana podróżnych, jak na większości pociągów Gliwice-Częstochowa. Po drodze łapiemy kilkuminutowe plecy (przepuszczanie splecowanego EIC), mimo to w Częstochowie ELF melduje się planowo.
Osobówka do Lublińca jest o 14:35, więc jeszcze mam czas. Idę więc na miasto, w poszukiwaniu jakiegoś Ikarusa 415 na linii, ale niestety nie uświadczyłem żadnego :( Na wysokich planach jeździły albo 280-tki, albo niskie wozy. Trzeba będzie tu przyjechać podczas urlopu, póki jeszcze Ikary jeżdżą liniowo.  Po godzinie 14 powracam na dworzec i zakupuję bilet Częstochowa-Chorzów Miasto p. Lubliniec. Kasjerka trochę zdziwiona, sprawdza coś na kompie, po czym wydaję bilet bez słowa.
  Do odjazdu kilka minut, więc zajmuje miejsce w podstawionym kiblu do Lublińca.  Opróćz mnie jadą pojedyncze osoby.. Ruszamy planowo, odbijając w prawo od "Wiedenki".  Przed Stradomiem wjeżdżamy na linie Kielce-Fosowskie czyli na "Protezę Koniecpolską", która przeszła modernizacje i którą obecnie kursują pociągi Wrocław-Warszawa-Wrocław (w tym EIP), jak i większość pociągów (Przemyśl)- Kraków-Wrocław-Kraków-(Przemyśl). Od grudnia także Koleje Śląskie uruchomiły w dni robocze 6 par w relacji Lubliniec-Częstochowa-Lubliniec, w dni wolne 4 pary.  Moim zdaniem oferta zbyt słaba, aby móc konkurować z PKS-ami na tej trasie. Choć cenowo wychodzi to całkiem korzystnie (jednorazowy 6 zł, miesięczny 130 zł).  Wymiana podróżnych na trasie niewielka, po drodze dosiadły może z 3 osoby, wysiadło też niewiele.
Focę stacje, Częstochowa Stradom:
Częstochowa Gnaszyn:
Blachownia:
Herby Stare:
Lisów:
Kochanowice:
W Lublińcu jestem kilkanaście minut po 15, osobówka do Katowic jest przed 16, więc mam jeszcze trochę czasu. Kibel, którym przyjechałem po zmianie czoła pojedzie jako osobówka do Częstochowy.  Z tego co widzę frekwencja lepsza niż w pociągu, którym przyjechałem.
Chwilę po nas przyjeżdża kibel z Katowic, z którego kierownik (jadący do Lublińca za konduktora) przechodzi na pociąg do Częstochowy. Po chwili Częstochowa odjeżdża. Zjawia się też kibel z Wrocławia, KOSSAK do Przemyśla i Pendolino na przelocie. Ja natomiast zajmuje miejsce w kiblu do Katowic. Ruszamy planowo, frekwencja przyzwoita. Jedzie się płynnie, bo odcinek jest po rewitalce. W Tarnowskich Górach większa wymiana podróżnych. Dalej już jedzie się mniej płynnie, ale i tak lepiej niż kilka lat temu. Za Bytomiem pociąg pustoszeje, bez problemu docieram na Batory, gdzie wysiadam.

6 komentarzy:

  1. Fajna relacja i foty z protezy:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Fajnie poczytać o znajomej trasie :-) Ale na odcinku Miasto Świętej Wieży - Lubliniec to bardziej konkurencja busów niż PKS-u. Conajmniej dwie linie jeżdżą i to całkiem często.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To tylko potwierdza, że oferta kolei jest zdecydowanie zbyt słaba, w porównaniu do oferty, którą oferują drogowi przewoźnicy.

      Usuń
  3. fajne są takie wycieczki ;)

    OdpowiedzUsuń