środa, 27 listopada 2019

Turkolem do Czarnkowa.

8 września w niedzielę, Turkol organizował przejazd specjalny na trasie Poznań-Czarnków-Poznań. Dało to możliwość zaliczenia odcinka Rogoźno Wielkopolskie-Bzowo Goraj-Czarnków, po którym nie kursują składy pasażerskie. Wyjazd rozpoczynam w sobotę, przed północą. SWAROŻYCEM podjeżdżam z Batorego do Katowic, gdzie po chwili spotykam się z kol. Arturem.  Wspólnie oczekujemy przyjazdu PRZEMYŚLANINA, którym pojedziemy do Poznania.  Pociąg zjawia się z półgodzinnym opóźnieniem.  Postój w Katowicach trochę trwa, bo ze składu zostaje wyłączona grupa wagonów Przemyśl-Berlin, które pojadą jako NIGHJET do Raciborza i tam zostaną włączone do pociągu Wiedeń/Budapeszt-Berlin.
Ze stolicy Górnego Śląska uszamy +24. Ludzi sporo, ale na szczęście mamy miejscówki. W Gliwicach stoimy chyba z 10-minut, a do tego między Gliwicami, a Lublińcem często stajemy na semaforach. W efekcie w Lublińcu jesteśmy +37. Do Poznania docieramy jednak planowo, skracając postoje w Kluczborku i Ostrowie Wielkopolskim.
 Specjalny do Czarnkowa startuje dopiero po 8, więc mamy jeszcze sporo czasu.  Idziemy do MaCa, a przez resztę czasu kręcimy się po dworcu. Około 7:40 zajmujemy miejsce w podstawionym składzie:
Ruszamy planowo, kierując się na linię do Piły. Frekwencja kiepska, możemy przebierać w miejscach.  Bez problemu docieramy do Rogoźna Wielkopolskiego, gdzie konieczna jest zmiana kierunku jazdy. Oczywiście sporo osób wychodzi na zdjęcia, w tym ja:
Oblot zajął nieco więcej czasu niż było przewidziane w rozkładzie, tak więc ruszamy z lekkimi plecami. Jedziemy tak, jak pociągi w kierunku Poznania, a po chwili  odbijamy w prawo. Spacerowym tempem toczymy się przez polne krajobrazy. Czasem spotykamy focistów, którzy gonią nas samochodami.  Mijamy też nieczynne stacyjki,  na niektórych  z nich się zatrzymujemy. Na części przejazdów kolejowo-drogowych, przejazd naszego pociągu  jest nadzorowany przez pracownika PKP PLK:
Pierwszym postojem jest Ryczywół:
Następny postój mamy przed Połajewem:
 I przemierzamy kolejne stacyjki.  W Połajewie spotykamy tu kol. Jacka, który wybiera się na rowerową  wycieczkę. Krótka pogawędka i wracamy z Arturem do pociągu, a Jacek ponownie siada na swoje dwa kółka. Fotki z Połajewa:
Ruszamy, by po około 10 minutach się zatrzymać:
Następny przystanek na trasie to Ciążyń:
Przez Jędrzejewo Wielkopolskie przejeżdżamy bez zatrzymania, więc fotki kiepskiej jakości:
Kolejnym przystankiem, na którym się zatrzymujemy jest Lubasz koło Czarnkowa. Stary budynek dworca zmienił się w restaurację.  Chwile postoju, więc i kilka zdjęć:
Na wjeździe do Bzowa Goraj dołącza się do na linia z Czarnkowa, gdzie po zmianie czoła pojedziemy.:
Mijamy też semafor kształtowy:
W Bzowie Goraj nieco dłuższy postój, bo musimy zmienić czoło. Linia, którą tu przyjechaliśmy  niegdyś miała swój koniec w Drawskim Młynie (stacja na linii Poznań-Krzyż). Obecnie odcinek Bzowo Goraj-Drawski Młyn jest rozebrany. Sama stacyjka Bzowo Goraj zapuszczona, dawniej tętniła życiem, a dziś służy jedynie umożliwieniu oblotu składów, jadących do/z Czarnkowa .  Fotki:
 Oblot składu:
Po zmianie czoła ruszamy w tym samym kierunku, z którego przyjechaliśmy, a po chwili odbijamy w lewo od linii do Piły. Odcinek Bzowo Goraj-Czarnków fajny widokowo, mijamy m.in. strome pagórki.
W Czarnkowie wsiadamy w autobus, który zawiezie nas na punkt widokowy.  Wita nas burmistrz, który opowiada historię miasta i różne ciekawostki. Na punkcie widokowym cykam kilka zdjęć:
Po czym wracamy pieszo na dworzec, po drodze jeszcze zaliczając rynek. Idziemy też do lokalnego browaru, ale dziś niestety jest zamknięty.  Teraz czas na kolejowe fotki z Czarnkowa:
`Z Czarnkowa ruszamy planowo, w Bzowie Goraj zmiana czoła, więc wychodzę na ostatnie tego dnia fotki:
W drodze powrotnej mijamy większość stacyjek na przelocie. Dzięki temu jedziemy nieco przed planem i tak też docieramy do Rogoźna Wielkopolskiego. Plan zakładał jazdę TURKOLEM do Poznania i dalej PRZEMYŚLANINEM bądź MIESZKIEM do Wrocławia, a dalej NIGHJETEM. Jednak udaje nam się zdążyć na GWARKA, którym się zabieramy.  Początkowo frekwencja wysoka, więc musimy zadowolić się przedsionkiem, ale od Poznania jest już luźniej. W Kluczborku nasz postój się wydłuża, bo czekamy na opóźnioną osobówkę z Wrocławia. Ruszamy nico ponad +10.  W stolicy Górnego Śląska jesteśmy kilka minut po planie. Idę na ostatni w dobie 632, a Artur czeka na osobówkę, którą pojedzie do Pszczyny. Na koniec podziękowania dla Turkolu, za możliwość zaliczenia kolejnej nieczynnej linii.

12 komentarzy:

  1. Jak ja lubię takie małe klimatyczne stacyjki czy przystanki :-)
    A oliwkowych wagonów w ilości kilku sztuk na raz całe wieki nie widziałem.
    Bo przynajmniej na liniach Szczecinek - Gdańsk i Gdańsk - Hel jest doczepiany jeden "ryflak" między dwa elfy. I jechałem takim na wiosnę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Od kiedy szynobusy to elfy? :D

      Usuń
    2. Od mojego komentarza ;) :D

      Usuń
    3. No ELFem na Hel, to póki co nie dojedziemy. Ale z tym wagonem racja, czasem (często w sezonie letnim)do SA, bądź pomiędzy nie jest doczepiana "bonanza".

      Co do małych, zwłaszcza zapuszczonych stacyjek, to też je lubię. Mają swój urok i klimat.
      Pozdrawiam :)

      Usuń
  2. Fajna trasa, ciekawy wyjazd po wielkopolskich szlakach kolejowych.

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetna relacja , i foto ...

    OdpowiedzUsuń