niedziela, 13 września 2015

Rowerowo (pieszo) na trasie Fosowskie-Kluczbork

Drugi weekend września, wolna sobota, więc trzeba było się gdzieś wybrać. Tym razem wybór padł na rowerowe (nie do końca udane :D) przejechanie odcinka Fosowskie-Kluczbork, zaliczając przystanki po drodze. Nie po torach oczywiście, bowiem linia delikatnie mówiąc nieco zaniedbana i zarośnięta. Choć niegdyś była to dwutorowa, zelektryfikowana linia. I to nie tak dawno temu Obecnie na linii rosną sobie drzewka.
 Bilety wykorzystane podczas tego wyjazdu:
W sobotę, 12 września o 6:20 opuszczam dom. 5-minut jazdy rowerkiem i jestem na dworcu, zakupuję bilet na rower do Gliwic i udaję się na peron pierwszy, gdzie po chwili zjawia się 27WEb.Jazda po znanej trasie, 20- kilka minut i jestem w Gliwicach. Dworzec nadal w remoncie, obecnie zamknięty jest peron 1, za to otwarte są 2 i 3. Cykam kilka zdjęć:
Oczekuje teraz REGIO do Opola, który zjawia się o 7:15 (przyjeżdża jako REGIO z Opola). Trafia się SPOT. W Pyskowicach są jakieś problemy z kiblem, więc nasz postój się przedłuża. W pociągu spotykam kol. Roberta, z którym spędzam dalszą podróż.  Kolejny dłuższy postój w Toszku, gdzie wyprzedza nas IC OSSOLIŃSKI.  Do Opola dojeżdżamy po 9. Żegnam się z Robertem, który pojedzie teraz do Wrocławia.

 Na wyświetlaczach TLK SZYNDZIELNIA wyświetlona jako pociąg PRów.... Na dowód fotka:
 Ja oczekuję na REGIO Opole-Zawadzkie. Do odjazdu ponad godzina, a skład już podstawiony. Niestety dla mnie, trafia się marszałkokibel ;/ Niestety, bo nie będę mógł focić po drodze. Cykam skład, którym pojadę do metropolii Fosowskie:
Tłoku nie ma, ale ktoś tym jeździ. Pierwszy raz jadę tym odcinkiem po modernizacji. Szkoda, że nie ma już pociągów do Lublińca, Częstochowy czy Tarnowskich Gór. No ale najważniejsze, że jest Pendolino.... Podróż mija szybko i punktualnie dojeżdżam do metropolii Fosowskie. Stacja zmodernizowana, ale tylko część z której korzystają pociągi do/z Opola, no i przejeżdżają dalekobieżne składy, w tym Pendolino. Część kluczborksa nietknięta.
Przesiadka z pociągu na rower i jedziemy dalej. Kilka minut po 11 docieram do pierwszego przystanku. Jest nim Myślina Lubliniecka, foty:
Jak widać na zdjęciach jeden z torów jeszcze jako-tako wygląda, drugi kompletnie zarośnięty.
Jedziemy dalej, do Zębowic docieram koło 12. Fotki:
Kolejny przystanek zaliczony, więc jedziemy dalej. Niestety, nieco pobłądziłem, a do tego na 19 kilometrów przed Kluczborkiem rower mi zdefektował :P Poluzowała się śrubka i odpadła jakaś część z tylnego automatu. Próbowałem prowizorycznie naprawić, ale nic z tego nie wyszło. Cały spocony i brudny od smaru wyruszyłem w sumie ponad 20- kilometrowy spacer (19 km do początku Kluczborka, a później na dworzec PKP). Po drodze jeszcze mijam dawny posterunek odgałęźny Kuniów, gdzie cykam 3 fotki:
Na dworzec do Kluczborka docieram ok 16:40, jednak połączenie do siebie mam dopiero 18:49 (pomijam WIKING-a o 18:40). Idę do Biedronki po zimne piwko, bo po takiej wycieczce się należy. Wracam na dworzec, gdzie cykam kibla z Poznania, WIKING-a, REGIO Lubliniec-Wrocław, REGIO do Opola i mojego kibla.
Kibel Wrocław-Lubliniec na szczęście w miarę pusty, bez problemu znajduje miejsce. Niecała godzinka i jestem w Lublińcu. Tam pół godzinki przerwy i ruszam KŚ-ami do Batorego. Na szczęście trafia się dermowy kibelek, do tego z podłokietnikami :)W domu jestem przed 22.

Rowerek już naprawiony, więc mam nadzieję, że już niedługo pojawi się druga część tej wyprawy, z fotkami przystanków w Szumiradzie i Lasowicach Małych Oleskich.

6 komentarzy:

  1. Fajna wyprawa kolejowo - rowerowa i jak zawsze ciekawe zdjęcia z trasy:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Odpowiedzi
    1. są już połączenia na częstochowa i kielcza

      Usuń
    2. Masz na myśli te pół pary w piątki i niedziele Wrocław-Fosowskie-Częstochowa i powrotny?

      Do Kielczy, owszem są,dwie pary w robocze szkolne.

      Usuń