środa, 24 sierpnia 2016

Katowice-Piła Gł.-Chojnice-Hel-Gdynia Gł.-Warszawa Centralna-Katowice.

W weekend 20-21 sierpnia wybrałem się na Hel. Celem było zaliczenie odcinków Piła Gł-Chojnice i Czersk-Tczew, no i oczywiście przejechanie się kultową  "Bipą".
Wyjazd rozpoczynam w sobotę przed 19, idę na przystanek "Chorzów Batory 16-go lipca", skąd autobusem 632 docieram do Katowic.  Załatwiam wszystkie formalności biletowe i oczekuję przyjazdu TLK CENTAURUS rel. Kraków-Świnoujście/Kołobrzeg. Vlak zjawia się planowo i na szczęście nie jest zawalony.  Postój nieco się przedłuża, prawdopodobnie ze względu na dołączenie 4 dodatkowych wagonów dla kibiców Pogoni Szczecin, którzy pod eskortą Policji będą od Gliwic z nami jechać.  Tak więc z Katowic ruszamy lekko opóźnieni, jakoś +15. Lokuje się w przedziale, w którym oprócz mnie jadą 2 osoby, jadące nad morze. W Zabrzu dosiada się kol. Mariusz, który wybiera się ze mną na Hel. Na kolejnych stacjach nasze postoje nieco się przedłużają, ale na szczęście póki co nie zagraża to naszym planom. Do Wrocławia docieramy pół godzinki opóźnieni. Wymienimy się teraz wagonami z pociągiem TLK GANIMEDES rel. Bielsko Biała-Kołobrzeg/Świnoujście, wagony Bielsko Biała-Kołobrzeg zostaną włączone do naszego pociągu, z kolei wypięta z naszego pociągu zostanie grupa wagonów Kraków-Świnoujście. Po wszystkich manewrach, z kilkominutowym opóźnieniem opuszczamy stolicę Dolnego Śląska.  Mimo tego, że wsiadło sporo osób, do nas nikt się nie dosiada. W sumie to nawet dobrze bo można się nieco zdrzemnąć. Większość trasy do Piły przesypiam, budząc się w Poznaniu i Chodzieży.  W Pile jesteśmy planowo i mamy ponad godzinę do przyjazdu REGIO Krzyż-Chojnice, którym pojedziemy w dalszą drogę. Czas ten spędzamy w poczekalni, jednak z czasem zaczynają nam dokuczać komary :P
Jakiś gościu ma spinę z ochroniarzami  i oświadcza jednemu z nich, że napisze na niego skargę, ochroniarz odpowiada coś w stylu "Proszę pisać, jeszcze premię dostanę" :P :P
Po 5 zaczyna się ruch na dworcu, bo wyruszają pierwsze w dobie osobówki do Krzyża i Poznania.  Podstawia się także kibel do Bydgoszczy. Kilka minut przed 6 zjawia się nasza osobówka, w której się lokujemy. Oprócz nas wsiada kilka osób, w tym gościu, który się pospinał z ochroniarzami. Szału z frekwencją nie ma, ale ktoś jedzie. No, ale dzisiaj niedziela, więc poza tymi co muszą nikt raczej nie jeździ (pomijam takich zakręconych, jak ja :D).  Na trasie też wymiana podróżnych niewielka. Foto biletu Piła-Hel, na którym jechałem:

Cykam też wybrane stacyjki, Piła Podlasie:
Skórka:
Krajenka:
 Zakrzewo Złotowskie:
Lipka Krajeńska i krzyżowanie z REGIO z Chojnic do Piły:
Bukowo Człuchowskie:
Wierzchowo Człuchowskie:
Moszczenica Pomorska:
W Chojnicach na przesiadkę mamy tylko kilka minut, więc tylko na szybko 2 fotki naszego kolejnego pociągu- REGIO TUR Chojnice-Gdynia (w praktyce Chojnice-Hel):
Ruszamy planowo, z początku pustawo, ale na kolejnych stacyjkach dosiadających osób nie  brakuje. Do Gdyni jesteśmy przyspieszeni i nie zatrzymujemy się na niektórych stacyjkach.  W Czersku można się przesiąść na osobówkę do Wierzchucina. Od Gutowca linia jest dwutorowa.  Widoki na trasie różne, czasem pole, czasem las, od czasu do czasu jakieś niewielkie pagórki. Bliżej Tczewa (chyba za Starogardem Gdańskim) pojawiają się jakieś jeziorka. Cykam wybrane stacyjki, Rytel (na przelocie):

Czarna Woda:
Kaliska:
Zblewo:
Pinczyn:
 Piesienice:

Starogard Gdański:
Swarożyn:

Tczew i nieco dłuższy postój, z powodu zmiany kierunku jazdy. 2 fotki:
Na odcinku Tczew-Gdynia ucinam sobie drzemkę :P Od Gdyni przypominam sobie trasę, którą jechałem chyba 5 lat temu, jeszcze przed rewitalizacją. Cykam większość stacyjek, Rumia:
Reda:
Mrzezino i mijanka z osobówką do Gdyni, także bohun i 4-sekcyjna Bipa.
Żelistrzewo:
Puck
Swarzewo:
Pomiędzy Swarzewem, a Władysławowem:
Władysławowo i mijanka z osobowym do Gdyni. Skład to 2 szynobusy, frekwencja grubo powyżej 100%. Fotki:
Władysławowo Port:
Chałupy:
 Kuźnica (Hel):
Jastarnia Wczasy:
Jastarnia i mijanka z osobowym Arrivy LEŻAK, z Helu do Władysławowa. Fotka:
Jurata:
 Bez problemów docieramy na Hel. Na początek kilka zdjęć:
Przepuszczamy najbliższą osobówkę do Gdyni (szynobus+bonanza) i udajemy się na krótki spacer po okolicy dworca. Na dworzec powracamy przed 13 i zajmujemy miejsce w Bipie, która wraz z Bohunem tworzą skład kolejnej osobówki Hel-Gdynia Gł. Fotka biletu Hel-Gdynia:
Odjazd planowy, zapełnienie średnie. W Kuźnicy krzyżowanie z osobówką relacji przeciwnej, więc można coś cyknąć:
Od Władysławowa nieco ciaśniej, ale czwórkę dla siebie nadal mamy.  Do Gdyni docieramy bez problemów. Kolejny pociąg o 16:38, więc mamy półtorej godziny. Na spokojnie więc można coś przekąsić, co czynimy  w barze niedaleko dworca. Spotykamy tam kol. Dawida, z którym chwilę gawędzimy.  Następnie każdy z nas udaje się w swoją stronę.
Powracamy z Mariuszem na dworzec, gdzie po chwili wjeżdża nasz kolejny pociąg-DELFIN z Łeby do Warszawy Zachodniej. 3 zdjęcia z Gdyni:
Skład DELFINA to kilkanaście wagonów (w Gdyni kilka dołączali), mimo to frekwencja grubo powyżej 100%. My na szczęście załapaliśmy się na ostatnie miejsca, w zdeklasowanej jedynce, która nie jest uwzględniona w zestawieniu. Ruszamy planowo, ale na kolejnych stacjach postoje się wydłużają, ze względu na lokowanie podróżnych. Do tego czasem stajemy na semaforze, aby przepuścić jakieś Pendolino czy EIC. Czasem też sobie staniemy w polu. Za Nasielskiem idę do kierownika (trochę mi to zajęło, przy takim ścisku) zgłosić skomunikowanie na CHOPINA do Katowic. Mamy gdzieś 25 minut opóźnienia, a na przesiadkę jest 20 minut na Centralnym.  Kierownik dzwoni i załatwia przesiadki, na Katowice (przesiadka na Centralnym) i na Kraków (przesiadka na Wschodnim).
Wjeżdżając na Centralny widzimy oczekującego CHOPINA. Szybka przesiadka, jeszcze chwila postoju i jedziemy dalej. Frekwencja wysoka, w naszym przedziale komplet. Gdzieś za Opocznem Płd. mi się usnęło, przebudzam się na wyjeździe z Sosnowca.  Niecałe 10 minut później jesteśmy w stolicy Górnego Śląska. Kręcimy się trochę po dworcu, po czym idziemy na dworzec podziemny, Mariusz idzie na 830N, a ja na 130N. Nieco ponad 20 minut i wysiadam na przystanku Chorzów  Batory Klonowa. Kilkunastominutowy spacerek i około 1:20 jestem w domu. I jeszcze na koniec zdjęcie Biletu Weekendowego, wykorzystanego podczas tego wyjazdu:

I to by było na tyle, jeśli chodzi o ten wyjazd :) W najbliższy weekend kolejny wypad, a gdzie? Dowiecie się z następnej relacji :)

poniedziałek, 1 sierpnia 2016

Niedziela z Pleszewską Koleją Lokalną.

W sumie wyjazd ten nie był planowany, ale miałem do zawiezienia, jak i odebrania kilka rzeczy z Zielonej Góry, więc postanowiłem połączyć przyjemne z pożytecznym :)

Pleszewska Kolej Lokalna (część Krotoszyńskiej Kolei Dojazdowej, w większości rozebranej)  jest na chwilę obecną jedyną kolejką wąskotorową w Polsce, na której odbywa się regularny ruch pasażerski. Trasa liczy 3,5 kilometra i łączy centrum Pleszewa (stacja Pleszew Miasto), ze stacją kolei normalnotorowej Pleszew, która de facto znajduję się w miejscowości Kowalew. Za stacją Pleszew Wąskotorowy, tor wąski i "normalny" łączą się w splot, dzięki temu odcinkiem Pleszew Wąsk.-Pleszew Miasto mogą kursować pociągi wąskotorowe, jak i klasyczne, normalnotorowe. Przewozy pasażerskie na tej linii zostały wznowione w maju 2015, operatorem jest SKPL. Godziny kursowania pociągów są dopasowane do rozkładu jazdy pociągów normalnotorowych. To jest właśnie główny cel kolejki, dowóz mieszkańców Pleszewa na stację kolejową, która, jak już pisałem jest nieco oddalona od centrum miasta.

W niedzielę 31 lipca około 8:30 melduje się na stacji Zielona Góra, pobieram miejscówkę na BACHUSA do Poznania, kupuję bilet z Poznania do Pleszewa i udaje się na peron drugi.  BACHUS do Gdyni już podstawiony, ale najpierw cykam REGIO GĘŚNIK z Poznania:
Mój skład też focę, ale jest strasznie pod słońce, więc wychodzi nieciekawie:
Następnie zajmuje miejsce w BACHUSIE. Trasa znana, w tym roku już kilkanaście razy prze mnie przejechana. Ruszamy planowo, po ujechaniu ponad 2 kilometrów w lewo odbija linia do Żar:
Z "Nadodrzanki" zjeżdżamy za Przylepem i wjeżdżamy na łącznicę omijającą Czerwieńsk. Łącznica ta ma nieco ponad 2 kilometry, tak więc po chwili łączymy się z linią z Czerwieńska (Gubina).  Z nudów cykam budynek w Sulechowie:
 Przystanek w Jastrzębsku:
I budynek w Nowym Tomyślu:
Do Poznania docieram bez przygód. Szybka przesiadka na zmodernizowanego kibla do Kalisza. Ludzi sporo, więc o miejscu przy oknie mogę zapomnieć. Linia 272 jest wciąż modernizowana, po części trasy jeździ się jednym torem. Na szczęście większych pleców nigdzie nie łapiemy. Dobrze bo w Pleszewie jest 6 minut na przesiadkę, z pociągu normalnotorowego na wąskotorowy. Przed samym Pleszewem łapiemy małe opóźnienie, więc nie ryzykowałem zakupu biletu w kasie i zakupiłem u maszynisty. Bilet to wydruk z terminala, który przypomina bilety PRowe. Aby nie tracić czasu na każdorazowy wydruk biletu, maszynista ma ich przygotowany cały pliczek :)
Ruszamy planowo, jestem jedynym pasażerem. Trasa trochę polna, po części jedziemy wzdłuż szosy. Są też 2 przystanki: Plac Zabaw i Przy Kauflandzie, jednak nie zatrzymujemy się na nich. Podróż nie trwa długo i po około 10 minutach docieramy do centrum Pleszewa.
Kilkanaście minut do pociągu powrotnego, więc cykam kilka zdjęć:
W drodze powrotnej nie jestem już jedynym pasażerem. W tę stronę także nie zatrzymujemy się na żadnym przystanku. Ponownie jestem na stacji Pleszew Wąskotorowy, teraz czas na małą sesję zdjęciową:
Wąskotorówka zaliczona, to czas wracać do domu. Osobówką o 14:14 podjeżdżam do Ostrowa.  Tam niecałe 2 godzinki, więc idę sobie na obiad. Po 15 jestem z powrotem na dworcu i oczekuję na przyjazd TLK SZYNDZIELNIA rel. Poznań-Bielsko Biała.
Na szczęście skład zjawia się planowo. Póki co jazda znaną trasą, Ostrzeszów, Kępno, Kluczbork, Olesno, Lubliniec. Z Lublińca do Katowic nie jedziemy przez Tarnowskie Góry i Bytom, a przez  Krupski Młyn, Pyskowice i Gliwice, co daje mi możliwość przypomnienia sobie tej trasy, którą jechałem chyba w 2012 roku.  Chwilę po odjeździe z Lublińca mijamy p.odg. Droniowiczki, przy którym kończy się łącznica z p. odg. Jawornica, umożliwiająca jazdę z kierunku Herb i Częstochowy w stronę Gliwic i Kędzierzyna, bez zmiany kierunku w Lublińcu. W Krupskim Młynie odgałęzią się linia do przystanku Borowiany leżącego na trasie z Tarnowskich Gór do Opola, jednak jest ona już rozebrana. W Toszku Północ rozpoczyna się linia do Rudzińca Gliwickiego, którą kilka lat temu udało mi się zaliczyć, jednym z objazdowych TLK.  Fotka ze stacji Toszek Północ:
Kilka minut później jesteśmy w Paczynie i łączymy się z linią z Opola. Dalej jazda już po dobrze znanej mi trasie. W Katowicach jestem planowo i mam 4 minuty do osobówki do Gliwic. U pani kierownik zakupuję bilet do Batorego. 6 minut jazdy i jestem u siebie i tak kończy się ten wyjazd. Jeszcze na koniec fotki biletów, wykorzystanych podczas wyjazdu: